Według koreańskiej legendy Śmierć przychodzi po nas pod postacią ukochanej osoby, którą straciliśmy.
Hee-wan nie sądziła, że jeszcze kiedyś zobaczy Nam-u. Przecież sześć lat temu zginął w wypadku. Kochała go, a on odszedł, zanim zdążyła mu to wyznać.
Gdy chłopak pewnego dnia woła ją na ulicy, Hee-wan nie dowierza własnym oczom.
Ale jeśli to naprawdę on, to właśnie nadszedł jej koniec. Zostało jej siedem dni życia.